Dlaczego tak trudno nam zwolnić, kiedy jesteśmy chorzy? Psychologiczne mechanizmy zdrowienia i ich wpływ na ciało

Choroba w teorii powinna być momentem zatrzymania. Ciało wysyła wyraźne sygnały: brakuje energii, trzeba leżeć, odpocząć, zregenerować się. A jednak bardzo często to właśnie wtedy odżywają w nas wewnętrzne głosy, które każą działać, nadrabiać, nie odpuszczać. W gabinecie słyszę to regularnie: „ja nie umiem leżeć”, „jestem chora, ale nie mogę odpuścić”, „jak tylko poczuję się minimalnie lepiej, natychmiast wracam do pracy”.

Wbrew pozorom rzadko chodzi o charakter czy „słabą umiejętność odpoczywania”. Raczej o złożoną, zrytualizowaną relację z własnym ciałem, która powstawała w nas latami - w domu, w pracy, w społeczeństwie, które premiuje produktywność, a odpoczynek traktuje podejrzliwie. Pytanie „dlaczego tak trudno mi dać sobie spokój?” jest w istocie pytaniem „dlaczego moje ciało i moja psychika tak różnie reagują na zatrzymanie?”.

Psychologia od dawna pokazuje, że choroba nie jest jedynie fizjologicznym procesem. Steven Cohen i Sheldon Pressman zwracali uwagę, że odporność i czas zdrowienia silnie zależą od stresu, napięcia i regulacji emocji. Z kolei badania nad stresem przewlekłym (Bruce McEwen, 1998) pokazują, że ciało, które funkcjonuje długo „na wysokich obrotach”, często nie umie się zatrzymać nawet wtedy, gdy naprawdę potrzebuje regeneracji. Właśnie dlatego chwilowe infekcje potrafią trwać dłużej, a powrót do formy bywa bardziej psychicznie obciążający niż sama choroba.

W terapii Gestalt widzimy zdrowienie jako proces, w którym psychika i ciało próbują wrócić do kontaktu. Choroba często ujawnia miejsca, w których ten kontakt jest nadkruszony: kiedy ciało wysyła sygnały, a my pozostajemy na nie głusi. Albo przeciwnie - kiedy ciało „odcina nas” od funkcjonowania, bo to jedyny sposób, w jaki potrafi doprosić się uwagi.

Dlaczego w chorobie wracają stare wzorce?

Jednym z najczęstszych powodów jest nadodpowiedzialność - przekonanie, że jeśli się zatrzymam, świat wokół się rozpadnie. To poczucie obowiązku, często wpojone od dziecka, w dorosłym życiu działa jak automatyczny program. W badaniach nad pracoholizmem i normami produktywności (Schaufeli & Taris, 2014) widzimy, że osoby o wysokim stopniu wewnętrznego przymusu działania odpoczywają gorzej nawet wtedy, gdy mają ku temu idealne warunki. Ciało choruje, a psychika nadal biegnie.

Bywa też, że za niemożnością odpoczynku kryje się wstyd - głęboko zakorzenione przekonanie, że regeneracja jest czymś „niezasłużonym”. Paul Gilbert, twórca Compassion Focused Therapy, zwraca uwagę, że u wielu osób wstyd hamuje zdolność do samoopieki bardziej niż depresja czy lęk. Gdy ktoś w dorosłości nie umie zwolnić, często dlatego, że odpoczynek był w jego domu karany, wyśmiewany lub traktowany jako oznaka lenistwa.

Niektóre osoby reagują na chorobę całkowicie odwrotnie - nagle nie mają energii na nic, nawet wtedy, gdy stan fizyczny poprawia się dość szybko. To również zrozumiały mechanizm. Układ nerwowy w warunkach przewlekłego przeciążenia potrafi wejść w tzw. stan zamrożenia, opisany w teorii poliwagalnej Stephena Porgesa (2011). Dla takiej osoby choroba jest jak nagłe odcięcie zasilania, a organizm korzysta z niej jak z narzędzia, wykorzystuje ją, by „wyłączyć się”, bo nie umie tego zrobić samodzielnie w codziennym życiu.

Choroba jako komunikat

Choroba bywa momentem, w którym głębiej ujawnia się to, co psychicznie tłumione na co dzień. W Gestalcie często widzimy, że kiedy ciało nie dostaje w codzienności prawa do odpoczynku, zaczyna chorować częściej, intensywniej i w sposób trudniejszy do zignorowania. Nie dlatego, że coś jest „nie tak z odpornością”, ale dlatego, że to jedyna forma zatrzymania, na jaką dana osoba daje sobie przyzwolenie.

Nie jest to zresztą „psychologizacja wszystkiego”. Podobne zjawisko obserwuje się w medycynie - istnieją dane wskazujące, że osoby poddane chronicznemu stresowi częściej łapią infekcje wirusowe (Cohen, 2006), wolniej wracają do zdrowia i gorzej reagują na leczenie, jeśli jednocześnie brakuje im odpoczynku emocjonalnego.

Zdrowienie to więc nie tylko walka z wirusem, ale to powrót do kontaktu z własnym ciałem. Jeżeli ciało komunikuje potrzebę odpoczynku, a my reagujemy pośpiechem, ambicją albo wstydem, proces regeneracji naturalnie się wydłuża. Jeśli natomiast potrafimy zatrzymać się naprawdę - zdrowienie zwykle przyspiesza, a ciało zaczyna wracać do równowagi.

Jak pomóc sobie zdrowieć?

Trudność polega na tym, że odpoczynek nie zawsze jest „naturalny”. To umiejętność, która wymaga pewnego rodzaj re-edukacji. W praktyce często zaczynamy od drobiazgów. Zamiast wielkiego planu „będę odpoczywać!”, dużo skuteczniejsze jest wyznaczenie sobie 24 godzin, w których naprawdę wyłączamy się z wszelkich aktywności. To czas, w którym jedynym kryterium działania jest pytanie: „czy to wspiera moje ciało?”. U wielu osób już taka mała zmiana powoduje zauważalne skrócenie czasu choroby - częściowo dlatego, że układ nerwowy dostaje coś, czego zwykle mu brakuje: poczucie bezpieczeństwa.

Pomagają również krótkie, konkretne praktyki. W Gestalcie pracujemy z ciałem, oddechem i chwilowym „check-inem”, czyli zatrzymaniem na moment i zapytaniem siebie: „co teraz czuję i czego potrzebuję?”. Taka mikro-świadomość przywraca dostęp do sygnałów z ciała i zmniejsza automatyczne działanie „na przekór chorobie”.

Nie bez znaczenia jest też delegowanie zadań. Jedna mała prośba o pomoc (niech to będzie coś prostego, na co możemy sobie pozwolić bez uczucia przytłoczenia - zakupy, odebranie dziecka, ugotowanie posiłku) potrafi przełamać utarte przekonanie, że muszę wszystko robić samx. Jest to zaskakująco terapeutyczne, zwłaszcza dla osób o wysokim poziomie nadodpowiedzialności.

Powrót do aktywności powinien być procesem, nie skokiem. Ciało lubi stopniowo odzyskiwać energię, bo w przeciwnym razie łatwo wrócić do przeciążenia. 

Kiedy warto skorzystać ze wsparcia terapeutycznego?

W pewnych sytuacjach trudność w odpoczywaniu jest sygnałem, że psychika domaga się głębszej uwagi. Jeśli chorujesz często, a każdy epizod jest jedynym momentem, w którym Twoje ciało może odpocząć, może to wskazywać na przewlekłe przeciążenie systemu nerwowego. Podobnie, jeśli odczuwasz lęk przy odpoczynku, wstydzisz się zwalniać tempo albo zdrowiejesz wolniej, niż wynikałoby to z przebiegu choroby.

To nie oznacza, że „coś z Tobą nie tak”. Oznacza jedynie, że nauczyłxś się funkcjonować w trybie napięcia i trudno jest z niego zejść bez wsparcia.

Terapia może pomóc nie tylko szybciej zdrowieć, ale też zmienić sposób, w jaki reagujesz na przeciążenie, zanim ciało samo się „wyłączy”.

Zdrowienie zaczyna się nie wtedy, gdy znikają objawy, ale wtedy, gdy ciało i psychika znów zaczynają ze sobą współpracować.

    Poczytaj więcej