Dlaczego 1 stycznia to słaby moment na wprowadzanie postanowień
Dlaczego 1 stycznia to słaby moment na wprowadzanie postanowień
1 stycznia ma w sobie obietnicę nowego początku. Czysta kartka, nowy kalendarz, symboliczny reset. Problem polega na tym, że ciało i psychika nie resetują się razem z datą w kalendarzu. Z perspektywy natury jesteśmy wtedy w środku zimy. Z perspektywy biologii i psychologii - w fazie obniżonej energii, regeneracji i domykania cykli, a nie inicjowania nowych.
Rytm przyrody vs. rytm produktywności
W naturze styczeń nie jest momentem ekspansji - nasiona nie kiełkują, pąki się nie rozwijają, nic nie rośnie „na zewnątrz”.
Zima to czas oszczędzania energii, spowolnienia metabolizmu, regeneracji systemów, minimalizmu w działaniu.
Człowiek, mimo technologii i ogrzewanych biur, pozostaje nadal organizmem sezonowym. Badania z zakresu chronobiologii pokazują, że zimą:
- spada poziom energii i motywacji,
- skraca się naturalny czas ekspozycji na światło,
- zmienia się rytm wydzielania melatoniny i kortyzolu.
Nie są to warunki sprzyjające radykalnym zmianom stylu życia.
Co mówi psychologia i neuronauka
Badania nad postanowieniami noworocznymi są dość jednoznaczne - według analiz opartych na danych University of Scranton, około 80% postanowień noworocznych upada przed końcem lutego. Badania opublikowane w Journal of Clinical Psychology pokazują, że sama intencja zmiany, bez uwzględnienia kontekstu emocjonalnego i energetycznego, rzadko prowadzi do trwałych nawyków. Neurobiologia nawyków (m.in. prace Wendy Wood z University of Southern California) wskazuje, że zmiana zachowania wymaga stabilności, powtarzalności i zasobów poznawczych, a nie presji i nagłych zrywów.
Warto też zauważyć, że styczeń często przychodzi po:
- intensywnym grudniu,
- przeciążeniu społecznym i emocjonalnym,
- braku regularności snu i ruchu,
- podwyższonym poziomie stresu.
W takich warunkach dokładanie układowi nerwowemu wyzwań nie będzie sprzyjało realizacji celów.
Perspektywa Gestalt
W podejściu Gestalt zmiana pojawia się wtedy, gdy:
- jesteśmy w kontakcie ze sobą,
- czujemy, czego naprawdę potrzebujemy,
- mamy dostęp do energii potrzebnej do działania.
Postanowienia noworoczne często są próbą narzucenia sobie zmiany z poziomu powinności, a nie realnego kontaktu z aktualnym stanem organizmu. To dlatego wiele osób doświadcza w styczniu frustracji, poczucia porażki już po kilku tygodniach, wewnętrznego napięcia zamiast świeżości.
Kiedy więc jest lepszy moment na zmianę?
Z biologicznego i psychologicznego punktu widzenia, to raczej wczesna wiosna sprzyja inicjowaniu nowych nawyków:
- wzrost światła dziennego poprawia nastrój i zdolności wykonawcze,
- organizm naturalnie wychodzi z trybu oszczędzania energii.
W styczniu warto natomiast skupić się na innych zadaniach:
- porządkowaniu przestrzeni, robieniu miejsca,
- obserwacji,
- łagodne domykanie starego,
- słuchanie sygnałów z ciała.
W ten sposób przygotujesz przestrzeń i siebie do wyzwań i wdrażania nowych rozwiązań, nabierzesz siły i entuzjazmu do tego, co wprowadzisz wiosną.