DDA: co zostaje z dorastania w chaosie i jak można z tym pracować?

DDA: co zostaje z dorastania w chaosie i jak można z tym pracować?

Dorastanie w domu, w którym alkohol był stałym elementem codzienności, nie kończy się w dniu osiemnastych urodzin. Ciało i psychika długo pamiętają system, w którym trzeba było być czujnym, szybkim, odpowiedzialnym ponad miarę. W gabinecie często słyszę: „nie wiem, czemu tak reaguję”, „nic złego się nie dzieje, a ja i tak mam napięcie”, „dlaczego zaufanie przychodzi mi z takim trudem?”. I bardzo często jest to echo tamtego domu, który nauczył organizm funkcjonować w trybie przetrwania.

Czym jest DDA?

W literaturze DDA opisuje się jako zespół wzorców zachowania i emocjonalnych reakcji wynikających z dorastania w rodzinie z problemem alkoholowym (np. prace Janet G. Woititz, Craig Nakken). Badania neurobiologiczne nad dziećmi wychowującymi się w środowisku niestabilności (np. E. Copello, 2010; N. S. Fox, 2012) pokazują, że przewlekły stres domowy wpływa na rozwój układu nerwowego, szczególnie struktur odpowiedzialnych za czujność i regulację emocji. To nie „teoria terapeutyczna”. To fizjologia.

Co może być wskazówką, że dotyczy to Ciebie?

Kiedy w domu panowała nieprzewidywalność, ciało uczyło się szybko reagować, monitorować nastroje dorosłych, wyprzedzać sytuacje. W dorosłości ta umiejętność zamienia się w nadmierne skanowanie otoczenia i trudność w rozluźnieniu. Stąd poczucie, że trudno odpocząć nawet wtedy, gdy nic się nie dzieje. Organizm działa w oparciu o stare mapy.

Jednym z częstszych wzorców DDA jest nadodpowiedzialność. Osoby, które jako dzieci musiały być „małymi dorosłymi”, wchodzą w życie z przekonaniem, że muszą mieć wszystko pod kontrolą. To daje pozorny spokój, bo jeśli wszystko ogarnę samx, nic mnie nie zaskoczy. Cena bywa wysoka: chroniczne zmęczenie, brak miejsca na własne potrzeby, trudność w powierzaniu innym odpowiedzialności. Badania nad rolą stresu rodzinnego (np. leitner & Fenton, 2011) pokazują, że dzieci wychowujące się w środowisku alkoholowym częściej rozwijają tzw. nadmierne strategie behawioralne - nadkontrolę, perfekcjonizm, wyciszanie potrzeb, które potem utrzymują się w dorosłości.

Drugim częstym śladem DDA jest trudność w kontakcie emocjonalnym. Jeżeli w domu emocje były niebezpieczne, niestabilne lub karane, dziecko uczy się je wygaszać. Dorosły z taką historią może czuć „emocje za szybą”. Nic bardzo nie boli, ale też mało co naprawdę cieszy. To forma ochrony i jednocześnie źródło poczucia pustki. Badania nad regulacją emocji (Gross, 2015) pokazują, że przewlekłe unikanie uczuć hamuje dostęp do zarówno trudnych, jak i przyjemnych doświadczeń.

Jak wygląda terapia DDA?

W terapii DDA często zaczynamy od pracy z ciałem, bo to ono pierwsze pamięta chaos. Zanim pojawi się zaufanie do relacji, musi pojawić się doświadczenie bezpieczeństwa w sobie. Pomaga oddech, ugruntowanie, praca z napięciem mięśniowym, ale też proste doświadczenia kontaktu: rozmowa, która nie kończy się wybuchem; relacja, która nie karze za błąd; sytuacja, w której można być wrażliwym bez poczucia zagrożenia. Gestalt w tym obszarze sprawdza się szczególnie dobrze, bo pracuje na styku ciała, emocji i relacji, a to właśnie te trzy obszary są najbardziej poranione w DDA.

Zmiana przychodzi zwykle powoli. Ktoś, kto całe życie musiał być „silny”, nie rozluźni się po pierwszej sesji. Ale ciało zaczyna reagować, kiedy dostaje sygnał, że nie musi już pilnować świata. Kiedy terapeutx pozostaje przewidywalnx. Kiedy wreszcie można pozwolić sobie na emocję, której wcześniej nie było wolno pokazać. To są doświadczenia, które stopniowo nadpisują stare mapy.

Ważne jest też, że praca z DDA nie polega na rozliczaniu rodziny. Chodzi raczej o zrozumienie, jakie wzorce powstały z potrzeby przetrwania i czy w dorosłości nadal nam służą. Jeśli nie, można nauczyć się nowych. Badania nad neuroplastycznością (Kolb & Gibb, 2011) jasno pokazują, że układ nerwowy zmienia się przez całe życie. To, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie, nie musi definiować nas w dorosłości.

Kiedy sięgnąć po pomoc? 

Jeśli zauważasz u siebie ciągłe napięcie, nadmierną odpowiedzialność, trudność w bliskości albo poczucie „muszę wszystko samx”, warto sprawdzić, czy nie są to ślady starego domu. 

    Poczytaj więcej